Joanna Dobrzeniecka podopieczna Fundacji Życie z Rakiem

Joanna Dobrzeniecka

Rak jelita grubego

Cel zbiórki:

Nierefundowane leczenie onkologiczne w Niemczech

Historia Joanny

Moja historia zaczyna się banalnie, jak wiele historii z rakiem. R:Puk,puk… Ja: Kto tam? R: Rak! Ja: Słucham? Jaki rak?! Ja i rak? R: Taki który sieje postrach i zabija!!!


Mam na imię Asia, mam 36 lat i super kochanego 10 letniego synka, którego kocham ponad życie i wychowuję go sama. Mieszkamy sobie w podwarszawskich Markach z naszym pieskiem oraz chomikiem i żyję się nam superowo. Jest tylko jedna sprawa, która nie pasuje do tego wszystkiego, to nowotwór jelita grubego na który choruję już od ponad 3 lat.


Jak ktoś mija mnie na ulicy na co dzień nigdy nie domyślił by się, że choruję na raka. Wyglądam normalnie, nie wypadły mi włosy, jak chemia dawała skutki uboczne w postaci zmian skórnych na twarzy, jak to kobieta przykrywałam je makijażem, jak chudłam i byłam słaba po operacjach to jadłam i wracałam do sił i swojej wagi. Jak mnie coś bolało to przecież inni tego nie czuli, a bólu widzieć się nie da więc uśmiechałam się i szłam dalej do przodu, leczyłam się. I udawało mi się ta walkę chwilami wygrywać, czasem nawet dłuższymi chwilami byłam zdrowa. Za każdym razem jednak rak wracała i wracała, a ja ciągle wierzyłam, że tym razem pozbędę się go już raz na zawsze!


W sumie przeszłam już pięć operacji, około 40 chemii, radioterapię. W maju tego roku przeszłam piątą bardzo skomplikowaną operację, po wybudzeniu powiedziano mi, iż jestem ZDROWA!!! Jednak 1,5 miesiąca później po radości znów wrócił strach i obawa, że umrę! Rak wrócił z potrójną siłą!


Staram się być silna i każdą operację, ból, chemię znosić tak, aby mój syn jak najmniej widział nie moc jaka wtedy ogarnia człowieka. Jest On jak to mówię na pierwszej linii frontu ponieważ mieszkamy we dwójkę i On chce być cały czas obok bo dla niego jestem mamą, a nie pacjentem onkologicznym.


Mam wspaniałą rodzinę i przyjaciół , którzy na co dzień bardzo, bardzo mnie wspierają! Jest tyle wspaniałych osób wokół mnie od których czerpię energię! Jedyna rzecz jaka jest na plus w tej chorobie to to, iż nie wiedziałam że tak wielu ludzi, którzy mnie wcześniej nie znali potrafi pomagać z dobroci serca, z empatii do drugiego człowieka! Tak po prostu nie chcąc nic ani nic w zamian! W dzisiejszym świecie w którym każdy pędzi jest to bezcenne!


A po co jak Wam to wszystko opowiadam…W Polsce lekarze nie dają mi już szans na wyleczenie się z tej okropnej choroby. Jak to się mówi, powinna powoli poukładać Pani wszystkie sprawy tu na ziemi i pożegnać się…Ale jak, jak mam pożegnać się synem który nie wyobraża sobie świata beze mnie a ja bez niego! Tyle chciałabym jeszcze z nim zrobić, pokazać, powiedzieć, pozwiedzać, doświadczyć, śmiać się, płakać, przytulać go… BYĆ POPOROSTU BYĆ OBOK JAK BĘDZIE MNIE POTRZEBOWAŁ!


Szansa i nadzieja pojawiła się obok naszego kraju, czyli w Niemczech. Jestem już po konsultacji z lekarzem, który dał mi nadzieję i jak najszybciej chce, abym już przyjechała do kliniki, ale… Koszt leczenia jest ogromny, dla mnie przeciętnego człowieka poza moim zasięgiem, zasięgiem mojej rodziny, przyjaciół znajomych….


Dlatego zwracam się z prośbą, błagam o pomoc! Czas wiadomo nie jest moim sprzymierzeńcem w tej chorobie! Im szybciej zbiorę pieniądze na leczenie, tym szybciej będę mogła rozpocząć leczenie i wygnać! Raz na zawsze wyprosić nieproszonego gościa z mojego organizmu!!! A jak się już tak stanie pójdę ze spokojną głową i sercem z synem na rower i to będzie najpiękniejszy dzień MOJEGO ŻYCIA!!!


Jak to mawiała zawsze moja babcia „ ziarnko do ziarnka i zbierze się miarka”! Błagam wpłać swoje ziarenko dla mnie, a ja jak kiedyś Ty będziesz potrzebował/ała/ali ziarnka to ja je wpłacę Tobie! Ponoć dobro wraca z podwójną siłą! Dziękuję Asia.

Wpłaty na rzecz Joanny możesz dokonać na konto Fundacji Życie z Rakiem:

Fundacja Życie z Rakiem

KONTO: 26 1240 6074 1111 0010 9705 7166

Pamiętaj, żeby w tytule dopisać "DLA JOANNY DOBRZENIECKIEJ"